if ( function_exists( 'wp_body_open' ) ) { wp_body_open(); } ?>
Marcin Zwierzchowski

Kulturalny Człowiek

Harry Potter i Ukryta Autorka

Huczne obchody 20. rocznicy premiery filmu „Harry Potter i Kamień Filozoficzny” były okazją do wspomnień i wzruszeń. Zabrakło tej, od której wszystko się zaczęło – J.K. Rowling. Zapomnieli o autorce?

Dwie dekady po tym, jak otwarto je po raz pierwszy, drzwi do filmowej Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie znowu stanęły otworem, by przyjąć swoich najznamienitszych uczniów, szacownych nauczycieli, a nawet kilkoro czarnych charakterów. „Harry Potter i Kamień Filozoficzny” do kin trafił w listopadzie 2001 r. Dwie dekady później jego gwiazdy: Daniel Radcliffe, Emma Watson i Rupert Grint, czyli odpowiednio Harry, Hermiona i Ron, ponownie otrzymali zaproszenia do Hogwartu – tym razem nie po to, by kręcić kolejny film fabularny, ale by powspominać, a przede wszystkim spotkać dawno niewidzianych przyjaciół. Ci zaś stawili się tłumnie, na czele z Chrisem Columbusem, czyli reżyserem dwóch pierwszych filmów, Tomem Feltonem, który na ekranie wcielał się w oprycha Draco Malfoya, ale poza nim był dla małej Watson niczym starszy brat, a także śmietanką brytyjskiego aktorstwa: Garym Oldmanem, Heleną Bonham Carter czy Jasonem Isaacsem.

Produkcja HBO Max „Harry Potter – 20. rocznica: Powrót do Hogwartu” zebrała na festiwal wspominek pokaźną grupę tych, dzięki którym w latach 2001–11 kolejne filmy z serii o młodym czarodzieju (było ich w sumie osiem) przyciągały do kin tłumy widzów w każdym wieku (i zarobiły 7,7 mld dol.). Był nawet Ralph Fiennes, filmowy Lord Voldemort, czyli Ten, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać. Ale Tą, Której Się Nie Zaprasza, została twórczyni postaci Harry’ego Pottera i autorka książek, na których bazowały celebrowane filmy, czyli J.K. Rowling.

Harry Potter i Kamień filozoficzny

Rowling? Jaka Rowling?

Sprawa jest dziwna. Na oficjalnych grafikach promujących „Powrót do Hogwartu” pisarki nie było wśród dziesiątki uśmiechających się z nich do nas osób, nigdzie też nie pojawiło się jej nazwisko. Tymczasem hasło promujące produkcję brzmiało „Welcome back to where the magic began” (z ang. Witajcie z powrotem tam, gdzie narodziła się magia) – a przecież magia nie narodziła się w 2001 r. wraz z premierą filmu „Harry Potter i Kamień Filozoficzny”, tylko w 1997 r., gdy do księgarń trafiła książka o takim samym tytule. Co więcej, w zwiastunie „Powrotu…” nie tylko nie wspomina się o pisarce, ale nie pada w nim nawet słowo „książka”.

Podobnie sam film HBO Max pozwala błyszczeć obsadzie i Chrisowi Columbusowi, a pisarkę marginalizuje. Jej nazwisko pojawia się mniej więcej po pięciu minutach, po czołówce, kiedy już obejrzymy promieniujące od uśmiechów twarze aktorów i aktorek, a Columbus powita Daniela Radcliffe’a w gabinecie Albusa Dumbledore’a, dyrektora szkoły magii. Fenomenowi książek poświęcone zostaje około półtorej minuty, Rowling widzimy na archiwalnych zdjęciach. Później pojawia się jeszcze kilkukrotnie, zazwyczaj z krótkim komentarzem, ale jej wypowiedzi nie zostały nagrane na potrzeby „Powrotu do Hogwartu” – są fragmentami wywiadu, którego pisarka udzieliła w 2019 r.

HBO Max skupiało się przede wszystkim na opowieści o grupie młodych aktorów i aktorek, na czele z Radcliffem, Watson i Grintem, którzy dorastali wraz z filmami o Harrym. Ale i przez losy samej postaci, etapy rozwoju młodego czarodzieja, prowadzi nas nie Rowling, tylko kolejni reżyserzy: Alfonso Cuarón („Harry Potter i Więzień Azkabanu”), Mike Newell („Harry Potter i Czara Ognia”) czy David Yates („Zakon Feniksa”, „Książę Półkrwi” i dwuczęściowe „Insygnia Śmierci”). Można odnieść wrażenie, że to właśnie filmowcy (oraz do pewnego stopnia obsada) kształtowali kierunki rozwoju bohaterów, tymczasem czy to zmiany tonu opowieści (mroczny „Więzień Azkabanu”), czy burzę hormonów u nastoletnich postaci („Czara Ognia”) pierwotnie opisała J.K. Rowling. Filmy z serii o Harrym Potterze to bowiem wierne adaptacje książek.

Sprawa może się wydać dziwna na tle podobnych sytuacji – w końcu ekipa filmowego „Władcy Pierścieni”, na czele z Peterem Jacksonem, w niemalże każdej wypowiedzi przywoływała J.R.R. Tolkiena i podkreślała niezwykłość jego kreacji, a dziś Henry Cavill czy Lauren Hissrich w każdym wywiadzie dotyczącym serialu „Wiedźmin” łamią sobie języki, by prawidłowo wymówić imię i nazwisko Andrzeja Sapkowskiego. Nawet gdy Warner – studio stojące za filmami o Potterze – kręcił film „Watchmen – Strażnicy”, od którego autor komiksowego oryginału się odcinał i ponoć nawet rzucił na filmowców klątwę, nazwisko twórcy, Alana Moore’a, było bardziej eksponowane w materiałach zakulisowych niż nazwisko Rowling przy okazji świętowania okrągłej rocznicy premiery „Kamienia Filozoficznego”.

Spór w Hogwarcie

Brak znaczącego udziału pisarki w tegorocznych celebracjach filmów na podstawie jej książek, jak również generalnie „nieeksponowanie” jej przez HBO i Warnera, może być związane z kłopotami wizerunkowymi, w jakie w ostatnich latach wpadła J.K. Rowling.

Sprawa miała swój początek pod koniec 2019 r., kiedy to pisarka zaczęła się publicznie wypowiadać o tożsamości płciowej i prawach osób transpłciowych, w kontekście praw kobiet oraz wprowadzanego w Wielkiej Brytanii Gender Recognition Act. Zgodnie z tym dokumentem proces korekty płci miał zostać prawnie znacznie ułatwiony i w zasadzie sprowadzony do oświadczenia przez daną osobę, z jaką płcią się identyfikuje. Według Rowling takie postawienie sprawy miałoby się przyczynić do rozmycia pojęcia „kobiety”, a w efekcie do odebrania kobietom z trudem wywalczonych praw. Brytyjska pisarka zabrała głos, twierdząc, że bycie kobietą to nie tylko kwestia deklaracji, ale doświadczenia wynikającego z biologii, czego nic nie może zmienić. Przywołała również własne wspomnienia jako ofiary przemocy domowej ze strony byłego męża. Dla niej – jak tłumaczyła w opublikowanym na swojej stronie eseju – przestrzenie takie, jak damska toaleta czy przebieralnia, są bezpieczne, bo nie ma w nich mężczyzn, natomiast wprowadzenie Gender Recognition Act miałoby sprawić, że każdy przestępca seksualny mógłby ogłosić się kobietą i wchodzić do takich miejsc bez żadnych problemów.

Te wypowiedzi spotkały się z zasadniczą reakcją osób transpłciowych, które odczytały je jako atak na siebie i zaprzeczanie ich tożsamości. Po stronie tych osób, a przeciw Rowling, stanęli wówczas m.in. aktorzy i aktorki z filmów o Harrym Potterze, w tym Radcliffe, Watson i Grint, którzy odcięli się od opinii pisarki i jasno wyrażali własne zdanie, powtarzając: transkobiety są kobietami, osoby transpłciowe mają prawo do decydowania o swojej tożsamości i do tego, by nie była ona kwestionowana. W podobnym tonie wypowiedział się również Eddie Redmayne, główny bohater serii filmów „Fantastyczne Zwierzęta” (oraz odtwórca roli transpłciowej malarki Lili Elbe w filmie „Dziewczyna z portretu”), rozgrywających się w świecie magii na kilkadziesiąt lat przed narodzinami Harry’ego. Najnowsza odsłona tej opowieści, „Fantastyczne zwierzęta: Tajemnice Dumbledore’a”, do kin trafi w kwietniu tego roku.

Wizarding World (Świat Czarodziejów) to imperium, którego fundamentem jest siedem powieści J.K. Rowling z serii „Harry Potter” oraz osiem bazujących na nich filmów. Nieustannie jest ono wzbogacane o kolejne produkcje: nowe książki, gry czy wspomnianą serię filmów „Fantastyczne zwierzęta” (tegoroczny będzie trzecim z planowanych pięciu). Oraz oczywiście powódź najróżniejszych gadżetów. To wielomiliardowy biznes, dla którego Rowling z dnia na dzień stała się potężnym balastem.

Harry Potter i Insygnia Śmierci

Zniszczone wspomnienia?

W ostatnim czasie przekonało się o tym studio Avalanche Software, które wraz z Warner Bros. Interactive pracuje nad osadzoną w uniwersum czarodziejów grą komputerową „Hogwarts Legacy”. Również w przypadku tego projektu nie brakowało głosów namawiających do bojkotu, w ramach protestu przeciwko wszystkiemu, co jest związane z twórczością autorki „Harry’ego Pottera”. W tym kontekście wiele mówi nam wypowiedź Warnera, którą znaleźć można na stronie gry, w sekcji „najczęściej zadawanych pytań”. Jedno z nich dotyczy bowiem zaangażowania pisarki w projekt, a odpowiedź brzmi: „J.K. Rowling nie jest bezpośrednio zaangażowana w kreację gry, aczkolwiek jej niezwykły dorobek pisarski stanowi fundament wszystkich projektów w ramach Wizarding World. To nie jest nowa historia autorstwa J.K. Rowling”. Z jednej strony więc uznanie wpływu autorki na grę, z drugiej dwukrotne podkreślenie, że nie miała z nią bezpośredniej styczności. Ogłoszono również, że „Hogwarts Legacy” będzie przyjazne dla osób transpłciowych, umożliwiając swobodne kształtowanie cech fizycznych postaci.

Widoczne w powyższym cytacie rozdarcie Warnera to coś, czym obecnie naznaczone jest wszystko tworzone w świecie „Harry’ego Pottera”. Wspominał o tym Daniel Radcliffe w swojej wypowiedzi potępiającej Rowling i wspierającej osoby transpłciowe. Aktor wyraził ubolewanie z powodu przykrości, jakie odczuwają osoby, którym słowa Rowling zbrukały wspomnienie o jej książkach. Dodał również: „Mam nadzieję, że nie utracicie tego, co w tych opowieściach było dla was cenne… Moim zdaniem nikt nie może wam tego zabrać”.

Niektórzy fani i niektóre fanki zdają się zgadzać z ostatnim zdaniem cytowanej tu wypowiedzi Radcliffe’a. Ci aktywni w amerykańskich ligach Quidditcha, czyli najpopularniejszego sportu czarodziejów wymyślonego przez Rowling, w ramach protestu przeciw słowom pisarki postanowili zmienić nazwę uprawianej przez siebie dyscypliny. „The Times” donosi, że rozważane alternatywy to Quickball, Quicker, Quidstrike czy Quadraball.

Warner nie będzie miał tak łatwo. W przypadku „Hogwart Legacy” mogli się zasłaniać tym, że J.K. Rowling nie miała z produkcją gry wiele wspólnego, nie uda im się to jednak z filmowymi „Fantastycznymi zwierzętami”. Autorka książek o Potterze jest bowiem twórczynią tej serii i scenarzystką filmów. Co zatem zrobi studio? Pewną wskazówką jest zaprezentowany niedawno pierwszy zwiastun „Tajemnic Dumbledore’a”. Aby dostrzec w nim nazwisko pisarki, trzeba mieć przynajmniej lupę – albo i wspomagany magicznie wzrok. Na pierwszy film serii – „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć” – wedle napisu na niemalże cały ekran J.K. Rowling nas „zapraszała”. Równie pokaźny komunikat w zwiastunie kontynuacji, „Zbrodni Grindelwalda”, informował nas, że scenariusz napisała J.K. Rowling. Na „Tajemnice” zaprasza nas już Warner Bros., a Rowling wymieniana jest tylko jako właścicielka marki Wizarding World Publishing, co zapisano czcionką rodem z drobnych druczków umów bankowych.

Kwestię obecności w „Powrocie do Hogwartu” wyjaśniał magazyn „Entertainment Weekly”, podając, że producenci zwrócili się do J.K. Rowling z prośbą o udzielenie wywiadu. Ta miała jednak odmówić, argumentując, że to, co powiedziała w 2019 r., wyczerpało temat. Wedle tych samych źródeł sprawa jej kontrowersyjnych wypowiedzi na temat osób transpłciowych nie miała wpływu na tę decyzję. Jeżeli chodzi o podmiankę „J.K. Rowling invites you” na „Warner Bros. invites you” w zwiastunie „Tajemnic Dumbledore’a”, studio filmowe wystosowało oświadczenie, w którym wyraża rozczarowanie dopisywaniem interpretacji do tych ruchów i podkreśla, że od 20 lat współpracuje z Rowling i jej zespołem, by zachwycać fanów i fanki na całym świecie spektakularnymi opowieściami i magią Świata Czarodziejów. Warner podkreślał, że jego współpraca z pisarką jest dziś nawet pełniejsza niż wcześniej.

Nabierająca rozpędu kampania promocyjna nowego filmu pokaże nam, jak bliskie są w rzeczywistości związki studia z autorką. A jeżeli opisane powyżej działania Warnera to nie zbiegi okoliczności – czy oderwanie kontrowersyjnej autorki od jej dzieła jest w ogóle możliwe. Wielu fanów i wiele fanek zdaje się uważać, że to coś wręcz koniecznego.

Artykuł pierwotnie ukazał się w tygodniku „Polityka”.

Fot. główne: HBO.

Next Post

Previous Post

Leave a Reply

© 2022 Marcin Zwierzchowski

Theme by Anders Norén