if ( function_exists( 'wp_body_open' ) ) { wp_body_open(); } ?>
Marcin Zwierzchowski

Kulturalny Człowiek

Henry Cavill – jak najbliżej Sapkowskiego

Odtwórca roli Geralta w drugim sezonie „Wiedźmina” miał jeden cel – by jego bohater, ale i cały serial, był jak najwierniejszy duchowi książkowych oryginałów. (Wywiad przeprowadzony z ramienia „Nowej Fantastyki”.)

Wystarczy chwila rozmowy z Henrym Cavillem, by rozpoznać w nim przede wszystkim fana fantasy. Oczytanego fana. Zapytany przed premierą pierwszego sezonu serialu „Wiedźmin”, w adaptacjach jakich innych książkowych serii fantasy chętnie by wystąpił, wyrzucił z siebie całą listę: „Cokolwiek Raymonda E. Feista. Albo Gemmella – fajnie byłoby zagrać Drussa, choć do tej roli muszę się chyba jeszcze trochę zestarzeć. I może Oleka Skilgannona, czyli drugiego Białego Wilka. Niestety, zajęta jest już rola Randa al’Thora, bo właśnie kręcą adaptację Koła czasu… ale wyczekuję tego serialu! Bardzo chciałbym zagrać w adaptacji Temeraire, wcielić się w Laurence’a […] Poza tym lubię twórczość Brandona Sandersona, jego Archiwum Burzowego Światła jest naprawdę wyjątkowe. Generalnie to właśnie czytam w wolnym czasie, i chętnie zagrałbym w adaptacji któregokolwiek z tych tytułów. O, może Puga z cyklu Riftwar Feista, albo Jimmy’ego!”

Można śmiało zakładać, że książki z cyklu wiedźmińskiego Cavill czytał nie raz. Aktor z ogromną swobodą rozmawia o szczegółach kreacji Sapkowskiego. Zapytany na przykład o słynny brak emocji u wiedźminów mówi: „To nie tak, że wiedźmini nie mają emocji. To mit, który oni sami rozpowszechniają. Używają tego jako narzędzia w procesie targowania się o stawki za pracę. To jednak jeden aspekt. Drugim jest fakt, że są długowieczni, co oznacza, że dużo przeszli. Przy okazji też nie są szczególnie lubiani przez większość populacji. Kryją się więc za murami tego mitu o sobie.”

W rozmowach z Cavillem nazwisko Andrzeja Sapkowskiego pada z jego ust niemalże co chwilę. Choćby powyższy wywód o wiedźminach kończy słowami: „To wszystko biorę z materiału źródłowego, czyli książek Sapkowskiego. Jego bohaterowie są zniuansowani i trójwymiarowi.”

Przy okazji prac nad drugim sezonem „Wiedźmina”, Henry ‘Mól Książkowy’ Cavill miał też nieustannie naciskać (jego własnymi słowami: „prowadzić kampanię”) na wierniejsze trzymanie się tekstu polskiego pisarza, przynajmniej w kwestii charakterów postaci, ale przede wszystkim w tym, jaki był ekranowy Geralt.

„Było dla mnie niezwykle istotnym, by Geralt w serialu był tak bliski Gerlatowi z książek, jak to tylko możliwe” – powiedział aktor. „Zabiegałem o to, by robił on wrażenie bardziej inteligentnego, mądrzejszego, był miał pewne zacięcie filozoficzne. By po prostu był bardziej trójwymiarowym bohaterem. W pierwszym sezonie był bardziej gburowatym bałwanem. A ja chciałem Geralta z książek, czyli bohatera bardzo emocjonalnego, niezależnie od tego, jak bardzo stara się to ukryć przed innymi. Chciałem, by było to widoczne zwłaszcza w jego interakcjach z tymi, na których mu zależy. Zmianie miało ulec samo to jak mówi, by brzmiał bardziej inteligentnie, a nie tylko rzucał k… By faktycznie brał czynny udział w rozmowach. Naciskałem na to, na tyle, na ile wizja serialu pozwalała.”

W swoich naciskach Cavill nie zawsze natomiast grał „fair” ze scenarzystami. Aktor wspomina pewną sytuację, gdzie zamiast prosić o pozwolenie, wolał ewentualnie prosić o wybaczenie.

„Jest taki fragment zaraz na początku Krwi elfów, gdzie Geralt traci przytomność na Wzgórzu Sodden [Cavill tu się akurat pomylił. Ta scena znajduje się w opowiadaniu Coś więcej. Błąd można aktorowi jednak wybaczyć, w końcu sam Sapkowski tłumaczy, że ten właśnie tekst początkowo miał być pierwszym rozdziałem pierwszej powieści – przyp. red.]. Geralt doświadcza w tej chwili wizji, rozmawia ze Śmiercią. Padają wówczas piękne słowa o przechodzeniu przez łąkę i mgłę. W serialu tej sceny nie ma, a mnie te słowa urzekły swoją poetyckością, były tak cudownie „sapkowskie”, że chciałem, by wypowiedział je i mój Geralt. Nie miałem jednak ochoty na długą dyskusję o tym, czy mogę tę kwestię gdzieś dopisać. Po prostu więc to zrobiłem, wypowiedziałem te słowa przed kamerą, i byłem gotów zmierzyć się z konsekwencjami. Ostatecznie ta kwestia trafiła do sezonu 2.”

Zazwyczaj jednak ingerencje aktora w scenariusz są bardziej kosmetyczne: „Scenariusze otrzymujemy dopiero, gdy wchodzimy już w pre-produkcję serialu, nie ma więc opcji zmiany poszczególnych wątków, niczego takiego. Jeżeli jednak chodzi o moje kwestie, odbywało się dużo spotkań. Często natomiast po prostu dłubałem w dialogach, siedząc w fotelu, gdy nakładano mi make-up.”

Wszystko, by być bliżej Sapkowskiego. Cavill wprost mówi o tym, jak widzi odpowiedzialność swoją i całej ekipy, jeżeli chodzi o serial: „Nasza odpowiedzialnością jest to, by jakość serialu tylko rosła, oraz byśmy byli jak najwierniejsi temu, dzięki czemu wszyscy tu jesteśmy – tekstom Sapkowskiego. Jego historie zrodziły trzy gry komputerowe, z których dwie były bardzo dobre, a trzecia w momencie premiery była najlepsza na świecie, możliwe, że wciąż jest. Sapkowski ma legiony fanów, którzy kochają w jego opowieściach ich zniuansowanie i niejednoznaczność moralną.”

Zapytany o wskazanie swojej ulubionej „prawdy” wygłaszanej przez wiedźmina, Cavill znów odwołuje się do książek, dokładnie do zawartej w „Krwi elfów” lekcji na temat neutralności. „Gdy Geralt wraz z krasnoludami podróżują w jednej karawanie, w pewnym momencie Ciri zaczyna dyskutować z Yarpenem o neutralności wiedźmina. Potem dziewczyna wysforowuje się naprzód na koniu, by zaznać odrobiny wolności, aż przypadkowo trafia na bandę Scoia’tael. Gdy wraz Geraltem chowają się w trawie, ten wykorzystuje okazję, by opowiedzieć jej o swojej neutralności. Mówi jej o tym, że ważne jest, by nie opowiadać się po żadnej ze stron, bo konsekwencje takiego wyboru mogą być ogromne. I że choć można mieć zdanie na daną kwestię, nie znaczy to, że nasza perspektywa jest tą właściwą. Gdy natomiast kończy swój wywód, natychmiast postępuje wbrew własnym słowom. I potem i to ponownie tłumaczy Ciri. Dla mnie to wspaniały fragment, bo pokazuje, w jak przemyślany sposób działa Geralt. Owszem, czasami bywa aż nadto lakoniczny, co frustruje Ciri. Ale w tej scenie mamy okazję zajrzeć do jego głowy, prześledzić jego sposób myślenia, co wspaniale rozwija tę postać.”

Sezon 2. nie może jednak być wierny książkom w kwestii Ciri. U Sapkowskiego, gdy dziewczynka poznaje Geralta, jest właśnie tym – dziewczynką. Dostrzeżenie między nimi relacji córka-ojciec przychodzi więc nam bardzo łatwo. W serialu jednak w Ciri wciela się Freya Allan, czyli obecnie już dwudziestoletnia kobieta. Jak więc budować rodzicielską więź z kimś, kto nie wygląda na wiele młodszą od ciebie samego?

„Wydaje mi się, że możliwe jest wyraźne zaznaczenie granicy między więzią między rodzeństwem a relacją z ojcem. To podobne role. Ciri w serialu jest jej wersją nieco bardziej, powiedzmy, uwspółcześnioną, względem książek. Punktem centralnym jest jej trauma [po Rzezi Cintry – przyp. red.], która manifestuje się poprzez frustrację i antagonizowanie innych. To, jak Geralt na to odpowiada, definiuje go jako postać ojcowską, a nie starszego brata – gdyby angażował się w sprzeczki z nią, byłby tym drugim. Bardzo istotnym dla mnie było, byśmy w zachowaniu Geralta dostrzegli jego wiek – kogoś, kto ma ponad 70 lat, widział już naprawdę wiele i rozumie, jak radzić sobie z wieloma rzeczami. Zdarza mu się w tej relacji być sfrustrowanym, ale wie, że ma do czynienia z kimś, kto przepracowuje traumę, więc stara się być wyrozumiały. Postępuje bardzo, bardzo ostrożnie. Wydawało mi się, że takie podejście do jego postaci najlepiej zbuduje go w relacji z Ciri jako postać ojcowską.”

Skoro zaś o ojcach mowa, jedną z najważniejszych postaci drugiego sezonu „Wiedźmina” będzie rzecz jasna Vesemir, w którego wciela się Kim Bodnia. W przypadku tej postaci Henry Cavill dla odmiany mówi o rozbudowywaniu materiału z książek.

„Zależało nam na tym, by znaleźć coś, czego w książkach nie było, czyli rozwinąć więź emocjonalną między Geraltem a Vesemirem. Obaj chcieliśmy, by ci bohaterowie byli pełnowymiarowi; nie tylko gburowaty bałwanek-Shrek i jego tata. Vesemirowi bardzo zależy na wszystkich wiedźminach, a oni wszyscy czują ze sobą pewną więź, ale zwłaszcza w relacji Vesemira z Geraltem chcieliśmy podkreślić ich bliskość. Spędziliśmy więc z Kimem godziny na dyskusjach o tym, jak uczynić z tych bohaterów coś więcej, niż tylko gości mieszkających w górach.”

Wygląda więc na to, że w 2. sezonie serialu „Wiedźmin” Geralta z Rivii czeka ewolucja, wciąż bliżej książek. Ocenimy to 17 grudnia. Na platformie Netflix.

Next Post

Previous Post

Leave a Reply

© 2022 Marcin Zwierzchowski

Theme by Anders Norén