if ( function_exists( 'wp_body_open' ) ) { wp_body_open(); } ?>
Marcin Zwierzchowski

Kulturalny Człowiek

„Dracula”: wywiad z Claesem Bangiem

„W naszym serialu potwór jest więc centralną postacią serialu” – mówi Claes Bang, który wciela się w tytułową rolę w produkcji „Drakula”. „Nowej Fantastyce” opowiada, dlaczego świat potrzebuje kolejnej adaptacji powieści Brama Stokera.

Drakula powraca. Znowu. Tym razem ma twarz duńskiego aktora Claesa Banga, szerokiej publiczności znanego z nagrodzonego Złotą Palmą filmu „The Square”. Za plecami wysokiego Duńczyka kryją się natomiast Steven Moffat i Mark Gatiss, kojarzeni przede wszystkim z uczynienia najsłynniejszego brytyjskiego detektywa bohaterem nowego pokolenia widzów. Ich „Sherlock” nie tylko stał się trampoliną dla karier Benedicta Cumberbatcha (Holmes) i Martina Freemana (Watson), ale również jednym z większych serialowych fenomenów XXI wieku. Po czterech sezonach panowie postanowili jednak zrobić sobie przerwę od tego bohatera. Była to więc okazja do rozejrzenia się za nowym projektem.

„Drakula” zrodził się w ich głowach jako żart, skojarzenie zdjęcia Cumberbatcha jako Sherlocka, z wysoko postawionym kołnierzem, z wizerunkiem słynnego wampira. Ktoś w BBC, gdy Gatiss pokazał mu tę fotkę, zapytał, czy nie chciałby nakręcić takiego serialu, następnie przez lata temat wracam w rozmowach, wciąż – jako powód do śmiechu. Aż panowie stwierdzili, że za tymi żartami kryje się kilka interesujących pomysłów.

Od żartu przeszli więc do działania, a dalej wszystko, przypadkiem, szło im nieprawdopodobnie wręcz łatwo. Bez problemu zarezerwowali Zamek Orawski jako lokację dla zamku Drakuli (przed latu to w nim kręcono „Nosferatu – symfonię grozy”), a gdy rozglądali się za studiami, akurat na nowo otwarto studia Bray, gdzie powstawały kultowe horrory Hammera. Wreszcie więc, gdy Moffat i Gatiss przedstawili swojej szefowej castingu listę cech idealnego Drakuli (wysoki, brunet, przystojny, charyzmatyczny, bardzo utalentowany, nie-Brytyjczyk, a do tego raczej mało znany ), ta od razu odpowiedziała: Claes Bang.

Marcin Zwierzchowski: Jaka była twoja pierwsza reakcja, gdy zaoferowano ci rolę Drakuli?
Claes Bang: Byłem sceptycznie nastawiony do tego pomysłu. Przede wszystkim, nie jestem wielkim fanem horrorów. Nie że ich nie lubię, ale to po prostu nie jest mój konik. Pojawiło się również pytanie, czy naprawdę potrzebujemy kolejnego Drakuli. Przecież było już tyle wspaniałych adaptacji; zwłaszcza te starsze są naprawdę świetne. To wszystko napełniało mnie wątpliwościami.

Wtedy jednak mój agent powiedział mi, że za projektem stoją Steven i Mark [Moffat i Gatiss – przyp. red.]. Rzecz jasna pamiętałem, co robili z „Sherlockiem”, dlatego zdecydowałem, że przeczytam scenariusz.

Przekonało cię więc to, że wcześniej zrobili coś podobnego, z inną popularną postacią, przy której można było mieć takie same wątpliwości odnośnie kolejnej adaptacji, i że powstał z tego świetny serial „Sherlock”.
Tak, już raz tego dokonali, zdefiniowali tę postać na nowo. Dlatego zdecydowałem się zajrzeć do scenariusza „Drakuli”. I gdy już go przeczytałem, stało się dla mnie oczywiste, że chcę tę rolę.

Zrobili z tą postacią wiele fajnych rzeczy. Ich podejście jest inne, niż w poprzednich adaptacjach. W nich Drakula zwykle czyha gdzieś w mroku, wyskakując od czasu do czasu, by się kimś pożywić. Te adaptacje zwykle miały Drakulę w tytule, ale to inne postacie były głównymi bohaterami. W naszym „Drakuli” potwór jest więc centralną postacią serialu. Stąd będziemy mogli obserwować go innym, niż dotychczas, w innych sytuacjach. Co dla mnie jako aktora jest o wiele bardziej interesujące, bo daje dużo więcej możliwości, niż tylko pokazywać się, gdy Drakula kogoś atakuje.

Ciekawym aspektem jest również fakt, że ten Drakula, gdy pije czyjąś krew, otrzymuje nie tylko pokarm, ale przejmuje również umiejętności swojej ofiary. To otwiera nas na nowe rzeczy – pomyśl, jak może to być wykorzystywane, gdzie i jedna kropla twojej krwi daje Drakuli wiedzę o wszystkich twoich sekretach, nawet o tym, czego ty sam o sobie nie wiesz.

Czy fakt, że w tej wersji Drakula jest głównym bohaterem oznacza, że będzie on postacią, która widzowie będą mogli polubić?
Trudno i spekulować o odczuciach widzów, to zdradziecki grunt.
Sam jednak przygotowując się do tej roli musiałem zagłębić się to, kim jest Drakula, i spróbować znaleźć w nim elementy, z którymi mogę się utożsamiać. Inaczej nie byłbym w stanie się w niego wcielić. Nie zrozumiałbym go. Nie mogłem też skupić się na tym, co w nim nadprzyrodzone, bo on musi być prawdziwą osobą, a przynajmniej rzeczywistą istotą.

Tego Drakulę będzie więc można, moim zdaniem, zrozumieć. Bo też choćby on nie zabija dla samego faktu zabijania, to też nie coś, czego on chce, on po prostu musi to robić, by przeżyć. W pierwszym odcinku na przykład mówi do Jonathana [Harkera – przyp. red.], by z nim został, by nie odbierał sobie życia, bo może być jego najwspanialszym towarzyszem, najlepsza istotą, jaką Drakula stworzył. Prosi go, by został, by mogli wspólnie spędzić więcej czasu. To każe nam się zastanowić, jak samotnym musi on być, jak nieustannie tęskni za jakimś towarzystwem. Wyobraź sobie wtorkowy wieczór roku 1722, gdzie Drakula, który żyje już trzysta lat, zastanawia się, po co właściwie ma zwlec się z łóżka…

Są więc momenty w serialu, gdy Drakula może wydawać się całkiem miły, czarujący, zabawny. Mam nadzieję, że efekt końcowy będzie równowagą między byciem odrzuconym przez to, co robi, a zrozumieniem go. Chodzi o dualizm w nim, przez który widzowie nie będą wiedzieć, czy powinni go lubić. Co też jest pożądanym efektem, bo gdy Drakula jest z tobą w pomieszczeniu, powinno być w tym coś co najmniej niepokojącego.

Jaką metodę przyjąłeś, przygotowując się do tej roli: skupiałeś się wyłącznie na scenariuszu serialu, czy zrobiłeś przegląd wcześniejszych adaptacji?
Wróciłem do starszych adaptacji, by sprawdzić, czy mogę coś od tych aktorów ukraść, czymś się zainspirować. Koniec końców jednak trzymałem się wizji scenariusza Marka i Stevena.

Pracę nad Drakulą zaczęliśmy od stosunkowo długiego przesłuchania, jakiś dwóch i pół godziny, w trakcie którego testowaliśmy wiele rzeczy. Sprawdzaliśmy różne dialekty, sceny, w których był prawdziwie zły, albo miły, albo wręcz uroczy. Szukaliśmy też równowagi w tym wszystkim, potrzebnej chociażby do scen rozmów z Jonathanem Harkerem.

Testowaliśmy różne podejścia. Co było bardzo pomocne, bo alternatywą było stawienie się do pracy pierwszego dnia, stanięcie przed kamerą i zapytanie Marka i Stevena, w sumie jakiego Drakuli chcą. Te długie przygotowania już na etapie castingu dały mi więc wiele.

Oczywiście, wizja później ewoluowała, przerzucaliśmy się pomysłami, częścią roli była także charakteryzacja, opracowanie wyglądu Drakuli.

Jak więc wyglądał ten proces, kreowania fizyczności Drakuli?
Nie stosowaliśmy efektów komputerowych. Z kłami na przykład było tak, ze najpierw kręciliśmy całe sceny bez nich, a następnie z nimi, a już w montażu składano to odpowiednio, by kły były widoczne we właściwych momentach. Oczywiście, przy wielu okazjach kły nie były w ogóle potrzebne.

Z charakteryzacji, kłów, soczewek, największe wrażenie robiła jednak peleryna. O Boże, uszyli mi wspaniałą pelerynę! Gdy po raz pierwszy ją założyłem, wyglądała tak dobrze, że do głowy nie przyszło mi, żeby zastanowić się, jak ja w zasadzie miałbym w tym pracować. Bo ta peleryna ważyła tyle, co ja! Poruszanie się w niej okazało się niemożliwe. Dopiero do odcinka drugiego przygotowali lżejszą wersję. Zdecydowanie łatwiej się w niej pracowało. Oczywiście, obie prezentowały się świetnie, ale jednak ta cięższa robiła lepsze wrażenie.

W przypadku takich postaci, gdy już masz na sobie charakteryzację i gdy założysz pelerynę, chcesz zobaczyć w lustrze Drakulę. I tak się stało, on tam był! W takich momentach nie myśli się więc o tym, że będę musiał nosić to ustrojstwo przez nie wiadomo jak długi czas. Ona naprawdę była tak ciężka, że przeważała mnie i wyginała mi ramiona w tył. Jeżeli się nie pilnowałem, ciągnęła mnie w dół!

Wywiad pierwotnie ukazał się w miesięczniku „Nowa Fantastyka”.

Next Post

Previous Post

Leave a Reply

© 2021 Marcin Zwierzchowski

Theme by Anders Norén