if ( function_exists( 'wp_body_open' ) ) { wp_body_open(); } ?>
Marcin Zwierzchowski

Kulturalny Człowiek

Zack i Debbie Snyder: kino się zmienia

Jak giganci streamingu oraz pandemia zmieniły świat filmu? Opowiadają Zack Snyder i Debbie Snyder.

Przy okazji premiery filmu „Armia złodziei” (Netflix), prequela „Armii umarłych”, „Nowa Fantastyka” miała szansę porozmawiać z małżeństwem Snyderów, czyli twórcami tego zombie uniwersum. Głównie pytaliśmy ich o przemiany w tym, jak obecnie kręci się filmy, zaczęliśmy jednak od kwestii oczywistej, czyli od tego, dlaczego w „Armii złodziei” w zasadzie nie ma zombiaków, dostajemy za to heist movie.

„Wydało mi się to naturalne dla historii postaci granej przez Matthiasa [Schweighöfera, czyli reżysera >Armii złodziei< i odtwórcy głównej roli; jego postać jest jedyną łączącą tę >Armię…< z >Armią umarłych< – przyp. red.] oraz leżącego u podstaw tej franczyzy pomysłu, by nie ograniczała się ona do jednego tylko gatunku” – mówił nam Znack Snyder. „Uwielbiam kino gatunkowe, a dekonstruowanie gatunkowych tropów to moja specjalność. Stąd widziałem tę mieszankę heist movie z komedią romantyczną jako nowe tego typu wyzwanie i chciałem przekonać się, co z tego wyjdzie” – rozwija myśl.

Matthias Schweighöfer i Zack Snyder na planie „Armii umarłych”.

Mając za sobą rozwiązanie tej zagadki, zmieniliśmy temat na to, że Snyderowie po latach współpracy z hollywoodzkimi studiami dom dla „Armii umarłych” i „narosłych” wokół niej kolejnych fabuł (oprócz sequela i mającego obecnie premierę prequela, „Armii złodziei”, w produkcji są jeszcze filmy animowane) znaleźli na Netflixie. Co więc dla nich, jako twórców, zmieniło się w rzeczywistości rynku filmowego wraz z nastaniem Ery Streamerów?

Debbie Snyder: „Świat streamingu, a zwłaszcza Netflix, to nowa wolność dla twórców treści. Obecnie powstają filmy, które bez tych serwisów nigdy nie zostałyby nakręcone. Dla nas, osób opowiadających historie, czymś wspaniałym jest, że nasz film trafia do katalogu Netflixa i jest dostępny dla widzów na całym świecie. Netflix ma odwagę podejmować ryzyko. W naszym przypadku nowe pomysły przychodziły nam do głowy już w czasie produkcji >Armii umarłych<, wtedy wymyśliliśmy, że fajnie byłoby zrobić film animowany, albo opowiedzieć historię Ludwiga Dietera, niemieckiego specjalisty od sejfów, o którym opowieść nie będzie filmem o zombie, ale jednak będzie prequelem do >Armii umarłych<. I Netflix dał temu wszystkiemu zielone światło. Dekadę zajęło nam znalezienie kogoś, kto uwierzy w >Armię umarłych> i pozwoli nam zrealizować ten projekt. A teraz mamy aż trzy historie związane z tą franczyzą.”

ARMY OF THE DEAD (L to R) DAVE BAUTISTA as SCOTT WARD, ZACK SNYDER (DIRECTOR, PRODUCER, WRITER) in ARMY OF THE DEAD. Cr. CLAY ENOS/NETFLIX © 2021

Zack Snyder wyjaśnił również, dlaczego według niego obecnie coraz więcej mamy nie serii, ale uniwersów. „Istotnym wydaje mi się, że Netflix to również dom pewnej społeczności, centrum rozrywki. Stąd dostępność w tym centrum także spin-offów do danej historii jest czymś naturalnym” – mówi reżyser/producent. „Można się udać do osobnego >centrum Armii< i znaleźć tam wszystkie treści z nią związane, w tym filmy animowane czy prequele. Taki ekosystem doskonale sprawa się do projektów opartych na uniwersach treści. W ten sposób oferujemy odbiorcom możliwość głębszego zanurzenia się w tym świecie, co uważam za niesamowicie fajne.”

Wszystko pięknie, ale jak reżyser taki jak Snyder, czyli ktoś znany z przykładania ogromnej wagi do wizualnego aspektu swoich filmów, reaguje na fakt, że jego nowe dzieła ludzie oglądać będą również na ekranach swoich telefonów? Czy świadomość tego tkwi z tyłu jego głowy, gdy kręci? „Zawsze myślę jak największym obrazem” – odpowiada Snyder. „Sądzę, że to potem dobrze przekłada się na mniejsze formaty. Już gdy kręciliśmy >300< mówiłem, że film ten najlepiej ogląda się w IMAXie lub na iPhonie. I obstaję przy tej opinii. Jeżeli coś wygląda dobrze na ekranie o powierzchni kilkudziesięciu metrów kwadratowych, powinno prezentować się równie dobrze na telefonie. Fakt, że ludzie oglądają nasze filmy na telefonach to po prostu nowa rzeczywistość. Jeżeli ktoś chce z tym walczyć, przegra” – podkreśla reżyser „Armii umarłych”, a my rozglądamy się, czy nie podsłuchują nas Nolan, Scorsese albo Villeneuve.

Kadr z filmu „Armia złodziei”.

Tymczasem Zack Snyder kontynuuje: „Dobrym przykładem jest to, że zwiastuny filmów oglądamy obecnie w większości właśnie na ekranach telefonów. Rzecz jasna doceniam tych zagorzałych fanów, którzy są w stanie wytrzymać i obejrzeć nowy trailer dopiero po powrocie do domu, gdy są w stanie włączyć do na ekranie dużego telewizora. Większość z nas natomiast, gdy trafi na nowy zwiastun >Batmana<, po prostu musi obejrzeć go od razu. A przecież te zwiastuny również są przeżyciami niegdyś zarezerwowanymi dla widzów kinowych, bo właśnie tam je się oglądało – jako zapowiedzi kolejnych produkcji, wyświetlane przed filmem, który zaraz ma się zacząć. Obecnie rzadką jest możliwość doświadczenia nowego trailera po raz pierwszy w kinie. A mimo to wciąż je lubimy, wciąż potrafią wzbudzić w nas emocje i sprawić, że będziemy czekać na tę produkcję z ekscytacją.”

Na koniec postawiliśmy przed Snyderami najtrudniejsze zadanie, czyli znalezienia jakiegoś pozytywu w przemianach, które dotknęły branżę w związku z pandemią. Debbie Snyder natychmiast wiedziała, co powiedzieć: „Najbardziej wartościową zmianą wynikłą z konieczności dostosowania się do rzeczywistości pandemicznej jest globalny aspekt współpracy. Przykładowo tworząc >Armię złodziei< pracowaliśmy z ekipą rozrzuconą po całym świecie. Możemy obecnie mieć kompozytora mieszkającego w Stanach, a firma zajmująca się efektami specjalnymi może mieć siedzibę z Pragi. Kiedyś współpraca zdalna nie była czymś mile widzianym, dziś natomiast możemy szukać talentów wszędzie.”

Jej mąż jej wtórował: „Dzięki tej zmianie otworzyliśmy się na twórców, z którymi wcześniej pewnie byśmy nie pracowali, bo na przykład jest to ktoś mieszkający w Australii. Kiedyś na miejsce takiej osoby wybieralibyśmy kogoś innego, bliższego geograficznie. Natomiast gdy okoliczności zmusiły nas do innego systemu pracy, otworzyło to przed nami nowe kreatywne możliwości.”

Tylko czekać, aż z tych możliwości korzystać będą polskie twórczynie i twórcy.

Fot. główne: fragment plakatu filmu „Armia złodziei”.

Next Post

Previous Post

Leave a Reply

© 2022 Marcin Zwierzchowski

Theme by Anders Norén