if ( function_exists( 'wp_body_open' ) ) { wp_body_open(); } ?>
Marcin Zwierzchowski

Kulturalny Człowiek

„Ile z gór tych złota” C Pam Zhang

Aż trudno uwierzyć, że powieść Zhang jest jej debiutem. W „Ile z gór tych złota” dostajemy coś unikalnego: ducha przygody, atmosferę opowieści o zdobywcach Dzikiego Zachodu, ale również poruszającą i momentami bolesną opowieść o przetrąconych marzeniach i ksenofobii.

To ten sam Dziki Zachód, ale inna historia. Bohaterkami powieści C Pam Zhang są dwie siostry, Lucy i Sam, urodzone w Ameryce, będące jednak dziećmi i potomkami imigrantów z Azji. My poznajemy je tuż po śmierci ich ojca, na wiele lat po tym, jak odeszła ich matka – poznajemy je więc w momencie, gdy zostają same w kraju, który jest i od zawsze był ich domem, w którym jednak inni nie widzą dla nich miejsca. Wszystko to rozgrywa się w czasach gorączki złota, gdy szczęśliwcy budowali swoje niebotyczne fortuny – oczywiście, jeżeli wraz ze szczęściem mieli jeszcze coś: odpowiednie pochodzenie etniczne.

„Ile z gór tych złota” nie sposób sprowadzić do jednej szufladki, jednego rodzaju historii. Ze względu na westernowe tło, da się w chórze różnych głosów, którym jest ta książka, usłyszeć słabe echo opowieści przygodowej. Jest również miejsce dla przejmującej spowiedzi ojca, który zakochał się w pewnej kobiecie, która z kolei pokochała jego wyidealizowaną wersję – i następnie mężczyzna ten spędził całe życie, próbując sprostać tej wizji swojej osoby. Sercem książki są natomiast dwie siostry, różne od siebie tak bardzo, jak tylko się da. Większość czasu spędzamy z Lucy, z której perspektywy obserwujemy jej rodzinę, wplątaną w wieczną walkę o lepsze życie, ale również o należne im miejsce w społeczeństwie, dla których wciąż są w najlepszym przypadku „egzotyczni”, a najczęściej po prosu obcy.

„Ile z gór tych złota” to opowieść o słynnym Amerykańskim Śnie – tu uosabianym przez złoto – który jest na wyciągnięcie ręki każdego, ale którym cieszyć się będą mogli nieliczni. Zhang ustami swojej bohaterki wprost mówi o tym, na czyich plecach zbudowane zostały fortuny magnatów tego kraju, i nie sposób nie przyjmować tych słów jako dotyczących jednocześnie dosyć odległej przeszłości, jak i mogących paść i we współcześnie toczonych dyskusjach. Jeżeli Ameryka jest snem, komu wolno go śnić, dla kogo sen ten jest marzeniem, a kogo więzi w rzeczywistości rodem z koszmaru?

Zhang opisuje sprawy bolesne i jej proza może (powinna) nas dotykać. Jej Dziki Zachód to miejsce wielkich możliwości, ale też my towarzyszymy tym, których marzenia nieustannie były deptane. Mimo to, jest w tej powieści coś z lekkości, wspomniane echo przygody – trudno to uchwycić, chyba chodzi o odbicie niezłomnego ducha Lucy, która imponuje nam swoją wytrwałością, i (często trudną) miłością do siostry.

C Pam Zhang oferuje w swoim debiucie wyprawę do wycinka historii Dzikiego Zachodu, który bardzo dobrze znamy z filmów czy powieści. Jej „Ile z gór tych złota” daje natomiast głos tym, którzy mieli na te czasy inną perspektywę. I jest to opowieść wciągająca i poruszająca.

Przekł. Aga Zano.

Next Post

Previous Post

Leave a Reply

© 2022 Marcin Zwierzchowski

Theme by Anders Norén