if ( function_exists( 'wp_body_open' ) ) { wp_body_open(); } ?>
Marcin Zwierzchowski

Kulturalny Człowiek

„The Witch’s Lament” Sztybora i del Rey

W Polsce dostępny jest już komiks „Wiedźmin: Zatarte wspomnienia” ze scenariuszem Bartosza Sztybora. Tymczasem w Stanach niedawno ukazał się zamykający nową fabułę czwarty zeszyt serii „The Witcher: Witch’s Lament”.

Znów jest to historia bardzo ponura, melancholijna, budowana klimatem, senną narracją, tym razem przesyconą grozą. Geralt mierzy tu się z monstrami, zamiast jednak ciąć je na plasterki w tańcu z mieczem (choć i takich scen nie brakuje), częściej walczyć musi z tym, co trawi go w środku, z własnymi demonami: poczuciem winy, świadomością, że jego działania nie naprawią świata, a często nawet ci ratowani zostają ocaleni od tylko jednego rodzaju zła, by zostać rzuconymi wprost w objęcia innego, może nawet gorszego.

W „Witch’s Lament” Sztybor eksploruje temat wiedźmina jako obrońcy ludzkości, walczącego jednak tylko z określonymi monstrami, a przechodzącego obojętnie obok bardziej przerażającej, bo codziennej grozy. W oczywisty sposób nie jest to opowieść o tym, co Geralt powinien zrobić, ale jak ma radzić sobie ze świadomością, że jest bezsilny. Uderza tu Sztybor w mit bohatera, który wprawdzie wybawia wioskę od żyjącego w pobliskim lesie stwora, jest natomiast ślepy na monstra kryjące się wśród ludzi, w ludziach. W „Witch’s Lament” wiedźmin otrzymuje gorzką lekcję.

Bartosz Sztybor – wnosząc po „Zatartych wspomnieniach” i „Witch’s Lament” – znalazł w świecie wiedźmina własną niszę w obszarze moralnej szarości. Skupia się na trudnych/niemożliwych wyborach, na beznadziejności walki, na aspektach życia Geralta, które nie pasują do Jaskrowych pieśni, o których pewnie wiedźmin bardowi nawet nie wspomina – z jednej strony nie chce, by ten wyśpiewywał po karczmach o jego rozterkach, z drugiej Jaskier z pewnością „podkręciłby” te opowieści, bo przecież ludzie chcą bohatera, chcą kogoś, kto zmienia świat, a nie tylko brnie w nim, nie zostawiając za sobą żadnego wyraźnego śladu.

Gorzki jest „Witch’s Lament”. To opowieść bardzo nie-Sapkowska, bo bez humoru czy lekkości, z postaciami tragicznymi lub godnymi pożałowania. Znajduje to odbicie w rysunkach Vanesa del Rey i kolorach Jordie Bellaire, gdzie ta pierwsza stawia na klaustrofobiczne ujęcia, kadry pozbawione przestrzeni i oddechu, a ta druga na ciemne barwy i ogólnie półmrok.

Ciekawy jest ten Sztyborowy wiedźmin. Interesujący, bo nie kopiuje oryginału, ale podąża własną, mroczną ścieżką.

Next Post

Previous Post

Leave a Reply

© 2022 Marcin Zwierzchowski

Theme by Anders Norén