if ( function_exists( 'wp_body_open' ) ) { wp_body_open(); } ?>
Marcin Zwierzchowski

Kulturalny Człowiek

xnxxvlxx xnxxxarab www.xnxxbro.com www.xnxxpapa.com

„Za kamień i za ciemność” – tak się tworzy światy

„Za kamień i za ciemność” to opasła powieść fantasy autorstwa dwojga twórców, Sonii Korty i Piotra T. Dudka. To bardzo dojrzale i sprawnie prowadzona historia, z niezwykle ciekawym światem. Aż dziw, że to debiut.

Sonia Korta i Piotr T. Dudek zadebiutowali bardzo dojrzale. Ich powieść „Za kamień i za ciemność” zaliczyć trzeba do nurtu fantasy, z dodatkiem „dark”, co znaczy tyle, że bliżej im do Abercrombiego niż do Tolkiena. Autorzy snują wspólnie długą opowieść o mieście Baraghod, o jego mieszkańcach, i o wykreowanym przez siebie fantastycznym świecie. Można pisać bardziej szczegółowo, że dużo tu polityki, jest i wątek magiczno-kryminalny, sporo akcji, wieje też trochę grozą, gdy schodzimy do podziemi. Trudno natomiast przypiąć jedną łatkę, bo na tych ponad 600 stronach książki mieści się wiele wątków i bohaterów.

Chwalić jest co, bo Korta i Dudek i piszą sprawnie, i wiedzą, jak prowadzić bohaterów, jak dozować napięcie w scenie, jak sprawić, byśmy wciągnęli się w opowieść. W swoim światotwórstwie czerpią natomiast z wielu miejsc, sporo z kultury Wschodu. Najbardziej imponuje jednak – i to wyróżnia ich bardzo na tle Polskiej Młodej Fantastyki – że nad swoją wizją i światem bardzo dobrze panują.

Jak Robert Wegner, jak George R.R. Martin, tak Korta i Dudek pokazują, co to znaczy, że świat opowiada się sam. Nie ma tu bowiem kopiowania formy „Silmarillionu”, nie ma długich przemów, gdzie jedna postać tłumaczy innej świat, w którym żyją, nie wybieramy się również na wycieczki krajoznawcze, które niewiele mają wspólnego z opowieścią, a więcej z odhaczaniem przystanków na mapie. W „Za kamień i za ciemność” świat poznajemy kawałek po kawałku, w ramach kolejnych scen, które płyną naturalnie, są częściami swoich opowieści, a te wszystkie światotwórcze wtręty padają w nich w sposób niewymuszony, bez przemów, wykładów czy przystanków. Świadczy to dobrej samodyscyplinie Korty i Dudka, którzy – inaczej niż większość młodych piórem – pozwalają, by to fabuła dyktowała im proces odkrywania świata, a nie na odwrót. Dlatego „Za kamień…” jest jednocześnie popisem tzw worldbuildingu, ale przede wszystkim dobrze prowadzoną historią.

Korta i Dudek robią więc coś, na co wiele osób młodych piórem po prostu nie stać – ufają swoim czytelnikom, wierzą, że jeżeli dadzą nam kawałki układanki, to my już samo sobie poradzimy, nie trzeba nad nami stać i wszystkiego wykładać.

Jeżeli chcieliby porywać tłumy, jak Sanderson czy inny Brett, musieliby Korta i Dudek popracować nad „haczykami”, nad lepszym intrygowaniem czytelników, podwyższeniem tempa historii i byciem bardziej uważnym na punkcie efekciarskości. Ale ja akurat nie narzekam, bo odrobinę ospałe tempo „Za kamień…” mi pasowało.

Wydawnictwo Alegoria

Next Post

Previous Post

© 2026 Marcin Zwierzchowski

Theme by Anders Norén

Zoofilia - BestialityPorn - DogFuckПриглашаем на Порноболт за русским порноalbaneza - xnnx - rwdtube