if ( function_exists( 'wp_body_open' ) ) { wp_body_open(); } ?>
Marcin Zwierzchowski

Kulturalny Człowiek

„Reminescencja”, czyli climate SF

„Reminescencja” to film, który trzeba silnie rekomendować. Oraz przed którym należy w pewnym sensie ostrzegać. To ciekawa wizja bliskiej przyszłości, ale jednocześnie niepozbawiony wad kryminał.

Dlaczego rekomendować? Bo scenarzystka i reżyserka Lisa Joy („Westworld”) wykreowała tu frapującą wizję przyszłości. Akcja filmu rozgrywa się w zalanym Miami, w świecie, gdzie zmiany klimatu przyniosły naprawdę poważne skutki – jest mowa o zatopieniu i ewakuacji Londynu, kryzysie uchodźczym, postępującym rozwarstwieniu społeczeństwa, a wreszcie wojnie. Ten aspekt „Reminescencji” to jedna z ciekawszych wizji fantastyczno-naukowych, jaka w ostatnich latach powstała w Hollywood. To Joy udało się niesamowicie – jej świat ma przeszłość, ciekawe fundamenty, a informacje o tej trudnej przeszłości dawkowane są doskonale, nieustannie karmiąc naszą ciekawość.

Dlaczego ostrzegam? Bo opisywana wyżej wizja opiera się na niespecjalnie zajmującym i nie do końca umiejętnie prowadzonym wątku fabularnym rodem z kryminału neo-noir. Głos Hugh Jackmana prowadzi nas przez opowieść o wielkiej miłości i wielkiej zdradzie, co robiąc niestety nazbyt często traktuje widzów i widzki jak nieuważne dzieci, którym nieustannie trzeba wszystko wykładać wprost i powtarzać. Zresztą, uwag można mieć więcej, choćby w kwestii tego, jak kuriozalnym jest fakt, że w zasadzie każdy, kogo widzimy na ekranie przez dłużej niż minutę ma swoje miejsce w tej jednej sprawie, na której opiera się fabuła filmu – żadnych luźnych wątków, żadnych postaci, które zaludniają ten świat, wyłącznie narzędzia fabularne, które w odpowiednim czasie można przesunąć na właściwe miejsce, niczym pionki. (Ponieważ za filmem Lisy Joy stoi studio Warner Bros., znane z ingerencji w pracę reżyserów i reżyserek, prawdopodobnym wydaje mi się – znając tę twórczynię – że pierwotnie bardziej zniuansowana historia przeszła pewne „upraszczające” zmiany.)

Joy ma również ambicję opowiedzenia wzruszającej i naprawdę pięknej historii miłosnej, z dużą dozą melancholii i romantyzmu. Rebecca Ferguson, do której wzdycha ekranowy Hugh Jackman, doskonale radzi sobie z zadaniem sportretowania w pewien sposób wyidealizowanego obrazu ukochanej głównego bohatera, ale również – gdy trzeba – przemiany w realną kobietę. Gorzej jako połówka całości radzi sobie sam Jackman. Obok tego duetu błyszczy natomiast Thandie Newton – jej Watts, głęboko zanurzona w przeszłość tego świata, która ją naznaczyła i ukształtowała, to najciekawsza postać filmie.

Koniec końców seans „Reminescencji” wspominam pozytywnie. Warstwa SF w dużym stopniu niwelowała dla mnie niedociągnięcia wątków kryminalnych. Lisa Joy nie nakręciła więc do końca udanego filmu, ale nie sposób nie docenić próby opowiedzenia autentycznie ciekawej i spójnej historii fantastyczno-naukowej.

Next Post

Previous Post

Leave a Reply

© 2021 Marcin Zwierzchowski

Theme by Anders Norén