if ( function_exists( 'wp_body_open' ) ) { wp_body_open(); } ?>
Marcin Zwierzchowski

Kulturalny Człowiek

„Geneza” – piękna apokalipsa

Komiks ze scenariuszem Claya Chapmana spośród innych historii postapokaliptycznych wyróżnia przede wszystkim unikalny styl polskiego artysty, Jakuba Rebelki. To kameralna, melancholijna opowieść o nadziei wbrew rozsądkowi, olśniewająca w warstwie wizualnej.

Jakub Rebelka wyrobił już sobie nazwisko w świecie komiksów. Mike Mignola nazwał go szalonym geniuszem. Obecnie Polak rysuje serię w uniwersum „Diuny”, na bazie fabuły Briana Herberta i Kevina J. Andersona – „Dune. The Whisper of the Caladan Seas”. Wcześniej dał się poznać m.in. poprzez swoje niezwykłe wizje Piekła w „Judaszu” ze scenariuszem Jeffa Lovenessa.

„Geneza” klimatycznie plasuje się gdzieś obok „Judasza” właśnie, w tym względzie, że to znów bardzo melancholijna, refleksyjna opowieść o upadku i odkupieniu, rozgrywająca się w bardzo efektownej/przerażającej scenerii. Clay Chapman przenosi nas w tej fabule w daleką przyszłość, kiedy to ludzkość jest może nawet mniej niż wspomnieniem – bo nie został niemalże nikt, kto mógłby o nas pamiętać. Sami sobie zgotowaliśmy ten los, tworząc Sztuczną Inteligencję, która miała być dla nas zbawieniem, a przywiodła świat ku zagładzie (nie tylko ludzi, ale wszystko, co żywe). Za powstaniem SI stał David Adams, bohater „Genezy”, którego historię opowiada ten komiks. Przy czym nie jest to opowieść o tym, co było – przynajmniej nie przede wszystkim – ale o próbie odrodzenia, o walce resztą sił, wbrew wszystkiemu.

Chapman nie wyważa w „Genezie” zbyt wielu zamkniętych drzwi, raczej gładko przechodzi przez te, które ktoś już wcześniej otworzył. Jego opowieść nie wyróżnia się oryginalnością, raczej nas nie zaskoczy. Ale wciągnie. Scenarzysta miał w tym przypadku dobry instynkt, by ciężar opowiadania w dużej mierze przerzucić na artystę, pozwalając, by najwięcej mówiła nam niesamowita sceneria oraz sam wygląd różnorodnych postaci. Chapman zrobił więc to, co mógł najlepszego – przygotował pole, na którym rysownik formatu Rebelki mógł zabłysnąć.

Rebelka natomiast olśnił. Wspomagany talentem kolorysty Patricio Delpeche’a, polski artysta wykreował świat jednocześnie piękny i przerażający, martwy i pusty (bo nie ma w nim nas, nie ma starego świata), ale też bogaty i obfity (bo na miejsce starego wyrosło coś nowego). Wiele jest w „Genezie” stron, które mamy po prostu oglądać, gdzie tekst schodzi na daleki plan, a my mamy po prostu sycić oczy mrocznymi krajobrazami świata po upadku. Co ważne, Jakub Rebelka stworzył tu coś osobnego, uciekł daleko od oczywistych pułapek kopiowania estetyki „Mad Maxa”, zamiast tego odnajdując coś bardziej organicznego. Świat „Genezy”, choć pusty, żyje – to nie madmaxowa pustynia.

Jest więc i może „Geneza” komiksem nierównym, ale to chyba dlatego, że Rebelka i Delpeche zawyżają poziom. Po prawdzie, ich rysunki mogłyby być pozbawione tekstu, mogłyby być prezentowane na wystawie, jako kadry z innego świata, i same wystarczyłyby za opowieść. Niemniej Clay Chapman zdecydowanie dołożył od siebie dużo, a choć jego opowieść ma momentami problemy z tempem, a sama budowana przez scenarzystę tajemnica nie robi tak piorunującego wrażenia, jak zdawał się na to liczyć, koniec końców to po prostu dobre postapo.

Warto.

Kultura Gniewu, przekł. Jacek Żuławnik, 144 strony

Next Post

Previous Post

Leave a Reply

© 2022 Marcin Zwierzchowski

Theme by Anders Norén