if ( function_exists( 'wp_body_open' ) ) { wp_body_open(); } ?>
Marcin Zwierzchowski

Kulturalny Człowiek

„La Belle Sauvage” Philipa Pullmana

Dziwnie to sobie wymyślił Philip Pullman. Po pierwsze, znów komplikuje kwestię tego, do kogo adresowane są jego książki. Otóż w trylogii „Mroczne materie” (obecnie już klasyk literatury młodzieżowej) zaczynał od pisanej jakby idealnie dla nastolatków „Zorzy polarnej”, by w kolejnych dwóch tomach ostro skręcić w stronę rozważań filozoficznych i krytyki instytucji religijnych (reprezentowanych przez książkowego bliźniaka Kościoła katolickiego, Magisterium). To samo robi z nową serią, „Księgą Prochu”, gdzie otwierająca trylogię „La Belle Sauvage” to historia przygodowa, co – wnosząc z opublikowanego drugiego tomu, „The Secret Commonwealth” – jest radyklanie różne od tego, co dostaniemy w drugiej i trzeciej części trylogii. Mało tego, Pullman igra także z czasem – „La Belle…” skacze kilkanaście lat wstecz względem „Zorzy…”, a tymczasem reszta „Księgi Prochu” rozgrywa się kilkanaście lat po wydarzeniach z „Mrocznych materii”.

W efekcie, choć „La Belle Sauvage” wydaje się „uwiązane” do dwóch trylogii Pullmana, tak naprawdę stanowi dzieło fabularnie i klimatycznie samodzielne. To, co zostaje po takim „odcięciu”, to doskonale trzymająca w napięciu powieść przygodowa, dla której scenerią jest zalany przez olbrzymią powódź Londyn. Wraz z młodymi Malcolmem i Alice mkniemy więc z prądem, w szaleńczej ucieczce przed ludźmi polującymi na maleńką Lyrę (późniejsza bohaterka „Materii”). Niekiedy odwiedzamy również magiczne krainy, co rozbudowuje nam to niezwykłe uniwersum.

Pullman lśni tu zwłaszcza na polu kreacji bohaterów, misternie tkając więź między parą głównych postaci. (Tym bardziej szkoda więc, że w tomie drugim zejdą oni na dalszy plan.)

Philip Pullman, La Belle Sauvage, przeł. Wojciech Szypuła, Wydawnictwo MAG 2020, s. 512

Recenzja pierwotnie ukazała się w tygodniku „Polityka”.

Next Post

Previous Post

Leave a Reply

© 2021 Marcin Zwierzchowski

Theme by Anders Norén