if ( function_exists( 'wp_body_open' ) ) { wp_body_open(); } ?>
Marcin Zwierzchowski

Kulturalny Człowiek

Kto zniszczył świat? O „Drugim śnie” Roberta Harrisa

Wprawdzie sam autor w powieści karty odkrywa po kilkudziesięciu stronach, tylna okładka „Drugiego snu” zdradza jednak ten zwrot akcji już w drugim zdaniu, słowami „thriller postapokaliptyczny”. A więc: choć wedle narratora mamy rok 1468, a wszystko wokół wskazuje na późne średniowiecze, tak naprawdę jesteśmy blisko dziewięć wieków po katastrofie, która zniszczyła nasz świat. Co to było? Harris nie zdradza. Wiemy tylko, że winnymi okrzyknięto naukowców, stąd odrodzony na gruzach starego świata Kościół naukę uważa za herezję. Prowadzi to do ciekawych rozważań dotyczących pędu do postępu, ale i tego, czy w imię możliwych przyszłych zagrożeń warto odrzucić rozwój i godzić się na obecne cierpienia.

W „Drugim śnie” natomiast ta „postapokaliptyczność” wcale nie dominuje (można wręcz wytknąć autorowi na tym polu wiele uproszczeń); samego Harrisa ewidentnie o wiele bardziej pasjonuje historia, stąd opisy tego „drugiego średniowiecza” są niezwykle żywe. Najlepsze w tej książce jest otwarcie, wprowadzenie postaci księdza Christophera Fairfaxa, przybywającego do angielskiej wioski Addicott St. George, by pochować rezydującego tam do niedawna ojca Lacy’ego. Jego wejście do tej zamkniętej społeczności, budowanie relacji z mieszkańcami i wreszcie rodzące się myśli o zadomowieniu obiecują inna historię, niż ta, w którą „Drugi sen” ostatecznie ewoluuje.

Powieść bowiem, zgodnie z obietnicą wydawcy, jest thrillerem. A raczej – thrillerem staje się z czasem, i z thrillera ma finał. Tyle że, paradoksalnie, im więcej w „Drugim śnie” tego „dreszczowca”, tym mniej emocji udziela się czytelnikowi. Klimatyczna kameralność otwarcia ustępuje bowiem akcji, efektownej i malowniczej (starcie w deszczu), ale dla nas już mało interesującej, bo nie w niej przecież od początku tkwiła siła tej opowieści. To ciekawy przypadek, bo w końcu nie powinno się oceniać książki wedle własnych co do niej oczekiwań, ale w „Drugim śnie” to sam Harris pokazuje nam z początku coś innego, coś ciekawego, z powolnym tempem, ale intrygującego – tylko po to, by skończyć efektowną potyczką.

Robert Harris, Drugi sen, przeł. Andrzej Szulc, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2020, s. 384

Next Post

Previous Post

Leave a Reply

© 2020 Marcin Zwierzchowski

Theme by Anders Norén