if ( function_exists( 'wp_body_open' ) ) { wp_body_open(); } ?>
Marcin Zwierzchowski

Kulturalny Człowiek

xnxxvlxx xnxxxarab www.xnxxbro.com www.xnxxpapa.com

Dama i smoki

Zacznijmy od tego, że pierwszy smok na dłużej pojawia się mniej więcej w jednej trzeciej długości książki, a i później nie ma ich jakoś szczególnie wiele. Co więcej, smoki w „Historii…” to nie istoty kojarzące się ze Smaugiem, ale raczej po prostu z dzikimi, egzotycznymi bestiami; ich inteligencja, zachowania społeczne to niepotwierdzone teorie, w książce pojawiają się pewne tropy, hipotezy, nikt tu jednak z gadami nie rozmawia, nie gromadzą też one skarbów ani nie gustują wyłącznie w dziewicach. Smok to zwierzę – od tego wyszła Marie Brennan. Choć sugeruje, że może to być nie do końca prawdą.

Dlatego więcej niż smoków jest w jej książce badających je ludzi, na czele z Lady Trent, narratorką i główną bohaterką – „Historia naturalna smoków” to, jak zdradza podtytuł, jej pamiętnik, spisywany po latach, w czasie, gdy jest już renomowaną badaczką tych niezwykłych istot, z wieloma publikacjami na koncie, z mnóstwem wspomnień z niesamowitych przygód. Z odpowiednim dla wieku dystansem – i humorem – opowiada więc w „Historii” o swoim dzieciństwie, pierwszych kontaktach ze smokami, wreszcie pierwszej wyprawie badawczej. Nie zdziwcie się, że zaczyna się od opowieści o dziewczynce z pasją do wiedzy, od której społeczeństwo wymagało czegoś innego, mimo iż ona się buntowała i chciała podążać za marzeniami, m.in. wykradając z biblioteczki ojca pozycje o smokach, czy w przebraniu uczestnicząc w polowaniu na nawiedzającego jej okolice gada.

Pod tym względem powieść Brennan przypomina „Jonathana Strange’a i Pana Norrella” Susanny Clarke, gdzie magia ustępowała opowieści o brytyjskim społeczeństwie z XIX wieku; akcja „Historii” rozgrywa się w świecie fantasy, z inną geografią i przeszłością, niż nasza, struktura społeczna i zwyczaje wyraźnie jednak wzorowane są na Wielkiej Brytanii z XVIII i XIX wieku. Wiele miejsca Brennan poświęca relacji ze zmagań Lady Trent z męskim światem, z jej starań, by najpierw w ogóle mieć dostęp do wiedzy (musiała choćby odpowiednio wyjść za mąż, za kogoś, kto będzie tolerował jej nieprzystające damie ciągoty), później zaś by wyjechać z małżonkiem na ekspedycję do kraju, gdzie smoki są powszechne, wreszcie też, by być tej ekspedycji pełnoprawnym członkiem, a nie kimś, kogo zostawia się z tyłu i zdaje relacje z ekscytujących wydarzeń.

Właśnie, słowo ekspedycja jest tu kluczowe. Jak wspominałem, smoki nie są głównymi bohaterami „Historii…”, występują tu w roli egzotycznych zwierząt. Wraz z Lady Trent i innymi członkami wyprawy powoli, krok po kroku, tempem badaczy poznajemy kolejne szczegóły z anatomii i zwyczajów tych niezwykłych gadów, wysłuchujemy teorii i snujemy przypuszczenia. Nie liczcie więc na szokujące rewelacje i wiele prostych odpowiedzi – Brennan jest cierpliwa, wiedzę nam dawkuje, każąc swoim bohaterom walczyć o każdy jej strzępek.

W tym tkwi urok powieści, w fakcie, że nie jest nafaszerowaną magią i przygodami opowieścią, jakich wiele, ale skręca w stronę realizmu, podchodzi do smoków z badawczej perspektywy.

Co więc przyciąga czytelnika do lektury? Jednym z powodów z pewnością jest urok szacownej Lady Trent, która w swoim podejściu do konwenansów znowuż taką szacowną się nie okazuje – jest inteligentna, wygadana, zadziorna i pewna siebie pewnością przeżytych lat i przygód. Główny temat książki, walka kobiety o pozycję w świecie zdominowanym przez mężczyzn, nadaje też „Historii” i głębi, i humoru, bo przestylizowane postacie z quasibrytyjskiego społeczeństwa mogą rozbawić. Przede wszystkim jednak Brennan świetnie panuje nad nami wspomnianym dawkowaniem informacji – mamy wrażenie, że oto odkrywa się przed nami ledwie kawałek większego świata, że jeżeli tylko będziemy dalej czytać czy słuchać, dowiemy się więcej, odkryjemy nowe dziwy. Co się faktycznie dzieje, i jest wtedy bardzo satysfakcjonujące.

„Historia naturalna smoków” Marie Brennan to coś na rynku fantastycznym unikalnego, z pewnością jeżeli chodzi o tematykę smoków. Niektórych może zaskoczyć, niektórych może rozczarować, bo zawartość smoka w smoku jest średnia, jest to jednak książka prawdziwie uniwersalna, której zaszufladkowanie „dla mężczyzn” czy „dla kobiet” byłoby krzywdzące.

Recenzja pierwotnie ukazała się w miesięczniku „Nowa Fantastyka”. Otwierająca tekst ilustracja to grafika z okładki „Historii naturalnej smoków” autorstwa Todda Lockwooda.

Next Post

Previous Post

© 2026 Marcin Zwierzchowski

Theme by Anders Norén

Zoofilia - BestialityPorn - DogFuckПриглашаем на Порноболт за русским порноalbaneza - xnnx - rwdtube